sobota, 31 grudnia 2016

odpowietrzenie

w części dotyczącej architektury-konstrukcji autorowi projektu (biuro ARCHON) nie wrysowało się nigdzie odpowietrzenie, natomiast na rozwinięciu kanalizacji takowe już jest. I teraz pytanie czy konieczne jest wyprowadzenie tego odpowietrzenia ponad dach (kolejny kominek ;( ) czy można np wyprowadzić ponad folię wstępnego krycia i tak zostawić (między folią a blachą jest przewiew, ale czy wystarczający i czy bądź co bądź jakieś tam opary nie wpłyną na korozję blachodachówki?)?wyprowadź na dach bo w odpowietrzeniach skrapla się para wodna i ona pod blachą narobi szkód. to jest zawór odpowietrzający. Tez takowy będę miał jako odpowietrzenie kibelka z dolnej łazienki. W Niemczech od jakiegoś czasu to tylko się takie zawory stosuje w odróżnieniu od wyprowadzenia odpowietrzenia przez dach. zawór napowietrzajacy ale ma on wadę nie może być całkowicie zabudowany i drugie to musi być przynajmniej jedno normalne odpowietrzenie gdyż taki zawory mogą się zawiesić, stosuje się często te zawory w pionach blokowych w niższych mieszkaniach jeżeli jest to tylko jedyne odpowietrzenie to jest to fuszera zgodnie ze sztuką hydrauliczną powinno być jedno odpowietrzenie normalne i wyprowadzone rurą 110mm a to jest zawór napowietrzający na rurze 50mm

przyłacze

mam takie same wrażenie na podstawie moich doświadczeń przyłączeniowych. wynika też z nich, że przyłącze należy do wodociągów (np oni odpowiadają za jego naprawę). jak kładli, sąsiad się musiał zgodzić. tak jak pisze WOJSKI - wyjaśnij w GPWiK, będziesz spać spokojnie.mam takie same wrażenie na podstawie moich doświadczeń przyłączeniowych. wynika też z nich, że przyłącze należy do wodociągów (np oni odpowiadają za jego naprawę). jak kładli, sąsiad się musiał zgodzić. tak jak pisze WOJSKI - wyjaśnij w GPWiK, będziesz spać spokojnie.Firma obsługująca kanalizę i wodę jest dość młoda, i nie mają jeszcze dużego doświadczenia. Dzisiaj podsunąłem im temat "służebności przesyłu" i drążą temat. Dzwoniłem do WIOŚ, powiedzieli mi, że nie ma prawnej możliwości odłaczenia (przepisy ochrony środowiska i SANEPiD).bardzo się cieszę, że moje luźne skojarzenia na coś się przydały. Bardzo często na urzędników działają obezwładniająco różne takie magiczne słowa-klucze.Dodam jeszcze, że znajomy prawnik wytłumaczył mi, że w świetle przepisów , interesować ma mnie tylko moja kanaliza do granicy posesji, za pozostałą odpowiadają wodociągi (zgodnie z umową na odbiór, a nie wywóz nieczystości płynnych). No to druga sugestia: weź kwiatki albo co innego, co akurat sąsiad lubi, i spożyj to razem z sąsiadem, bo może się zdarzyć, że niechcący mu się łyżka koparki wbije te 1,50 m w ziemię i to akurat w miejscu twojej kanalizacji. I będzie mu przykro i będzie przepraszał. Więc lepiej się zaprzyjaźnij, bo mentalność chłopska jest: "sad sądem, a sprawiedliwość musi być po naszej stronie". Oczywiście rozmawiałem z sąsiadem, ale on nie chce, żeby jakieś rury biegły przez jego terea. Kanaliza położona została za czasów jego teścia, zaś on ma odmienne zdanie. Chce sobie zagospodarować posesję, dlatego powiadomił mnie o swoich zamiarach.Ja z sasiadem walczac o kanalizacje musilismy przejsc z rura przez niezabudowana (2000m2), zarosnieta dzialke, wzdluz rowu melioracyjnego ktory biegnie granica dzialki. Co wiecej z metr od ewentualnej kanalizacji juz biegla rura z gazem. Jakby sie wlasciciel nie staral, nic w tym miejscu pogotowie wodociągowe nie zbuduje i tak, chocby wiaty na drewno do kominka. Odpowiedz wlasciciela - "nie bo nie". Druga mozliwoscia bylo przeciecie 3m, slownie trzy metry rogu innej dzialki, ktora ma na oko ze 3-4hektary!! Zarosnieta lasem, gdzies tam 100m dalej stoi dom. Tez, "nie bo nie". "Mi kanalizacje podlaczono, ja jestem teraz dumny Pan, cala reszte swiata mam w dupie. Jestem Polakiem." Ja tą wiedzę przeniosłem do firmy obsługującej kanalizację, i niech oni się martwią. Zresztą przez moją działkę idzie woda i prąd na następne działki, mi to nie przeszkadza (i nic mi do tego). Czekam co bedzie dalej.... Jak przestanie mi odbierać ścieki to zgłaszam ten problem do wodociągów, a jak nie "usuną " awarii, to zgłaszam do SANEPiD oraz Wojewódzkiego Inspektora Środowiska, i niech się bujają. Czyli mam spać spokojnie i czekać na rozwiązanie, ewentualnie udostępnić działkę do ewentualnej przebudowy. Dzięki bardzo za pomoć, i napiszę jak się sprawa zakończyła. Aczkolwiek, wszelki sugestie mile widziane.

norma

Co do norm prawnych…to w/w zawarłam w mym piśmie, ale niestety nie ma takich, które by określały miejsce przejścia… przejrzałam chyba wszystkie ustawy…a te dotyczące warunków technicznych określają tylko, że: w paragrafie 34 pkt 1. Instalacja kanalizacyjna powinna w okresie jej użytkowania być utrzymywana w pełnej sprawności technicznej zapewniającej możliwość odprowadzania ścieków.Może lepiej pójść na skróty. Wymiana pism z administracją trwa, inspektor kosztuje... Robiąc remont w swoim mieszkaniu, musiałem przerobić instalację c.o. Zatrudniając fachowca "z zewnątrz" musiałbym prawdopodobnie spełnić wiele bzdurnych wymagań. Ponieważ administracja wykonywała remont instalacji w sąsiednim budynku (butle do spawania stały na zewnątrz), poszedłem śladem węży. Znalazłem fachowców w piwnicy popijających kawę (?). Zapytałem grzecznie, czy jest możliwość przeróbki instalacji, i ile to by kosztowało. Ustaliliśmy cenę, oraz dowiedziałem się,że wszystkie "formalności" biorą na siebie.szkic piękny tylko nic z niego nie wynika , gdzie macie drzwi Ty i sąsiadka, jakie to są wymiary, jakie jest obecnie ustawienie sprzętów w Twojej łazience? jeżeli rura ma odpowiedni spad to może lecieć w poziomie więc to kiepski argument ( prawidłowy spad to 3% czyli na 1m 3cm niżej powinien być koniec rury) i w języku budowlanym jest to rura zbiorcza czyli potocznie pion Po 10 minutach zjawiło się pięciu ludzi, odcięli wodę, po 30 minutach miałem instalację zrobioną. Idź do administracji, zapytaj o hydraulików i pogadaj z nimi.bo wymiary obie mamy takie same: 1,75x1,20 m, a wysokości 2,20 m. U mnie sytuacja sprzętów jest następująca: jest ich brak. Wszystko usunęłam, bo i wszystko zamierzam wstawić nowe. Skułam też i trochę samą wylewkę, by doprowadzić w podłodze rury z wodą (od kuchni do łazienki). A dlaczego? Ponieważ okazało się, że sąsiadka robiła remont jakieś 3 lata temu i mi ją wtedy odcięła, bo nikt nie mieszkał…a podobno nie miała do mnie numeru. Jedynie co leży już na wylewce, to nieszczęsna rura, której nie mogę przesunąć ani ominąć. Rura ma długość ok. 1,5m i sobie leży (praktycznie na razie unosi się lekko nad skutą podłogą). Tego nie wiem….wg mnie nie ma żadnego dobrego spadu. Bo rura jest tylko trochę wyżej w wykutej między nami ścianie, jeszcze przed kolanem…a już za kolanem praktycznie jest w jednej równej pozycji…wciąż bez spadu… Byłby spad owszem. Ale musiałabym skuć na tyle wylewkę (nie znajdując się przy tym u sąsiada z dołu) i wtedy łaskawie zrobić spad do pionu głównego. Ale, że w stropie mam położone bloczki (chyba tak się fachowo nazywają)separator Warszawa a potem małą pustą przestrzeń miedzy mną a sąsiadem z piętra niżej. Sąsiad powiedział, żebym lepiej ich nie ruszała, bo wtedy łatwiej i szybciej się po prostu znajdę u niego. Zdaję sobie sprawę, że może nie wszystko było zgodnie z, ale potem szybko poszedłem do spowiedzi. U fachowców kosztowało mnie to 5 stów, u księdza jedno okrążenie wokół kościoła I tą parafkę także dodałam do urzędowego pisma…bo skoro dzięki temu, że rura leży i ścieki również leżą i się za bardzo nie przesuwają, to znaczy, że mamy niedrożność rury, bo wg mnie nie ma spadku pionowego

środa, 10 lutego 2016

stopowanie

„Po 1989 roku religię do szkół ponownie wprowadzono na mocy instrukcji Ministra Edukacji Narodowej z 30.08.1990 r.” To rzad Mazowieckiego wydal takowa instrukcje panie „takei-butei”. Instrukcje! A Jaruzelski nic do tego nie mial i „instrukcje ministerstwa” nie musialy byc przez niego podpisywane.A racjonaliści nie są filozofami, wiesz, jest cały nurt racjonalistyczny w filozofii, więc nie wiem jak u ciebie są uszeregowane pojęcia i jaką masz na ten temat wiedzę, niemniej jednak pogląd, o bezwartościowości wypowiedzi starożytnych mędrców, jest dziwny – na myślach tych ludzi opiera się cała nasza cywilizacja, w jaki sposób chcesz to ominąć? Byli stoicy, cynicy, filozofowie przyrody itd. to dzięki nim w ogóle ruszyła nauka. Poza tym, mówisz tylko o starożytnych mędrcach, jakby tylko oni reprezentowali filozofię…Swieckosc szkoly to nie „ateizacja”, szanowny panie. Przykladowo, w USA (w kraju, w ktorym konstytucje szanuje sie bardziej nizli w Polsce) w szkolach publicznych nie ma miejsca na modlitwy, symbole religijne, lub lekcje „religii”. Jezeli rodzice zycza sobie takowych – zawsze maja prawo poslac dziecko do szkoly PRYWATNEJ !Filozofia jes debata nad byle gownem i prowadzi do nikad. Racjonalizm natomiast prowadzi do konkretnych celow i wynikow. W Polsce bakuje mysli racjonalnej i ekonomicznej. Dlatego Polska sie miota bez celu i bez kierunku juz przez 26 lat. Ale debaty o byle gownie sa. I marnuja milardy !!! Przyklady sa zdumiewajace, 30 lat debatowano nad budowa 1 lini metra w Wa-wie. A poludniowa obwodnice Wa-wy zatrzymal pewien rodzaj owadow gruntowych w okolicach Rembertowa, po kilkunastu latach debaty. Teraz polska chce tarczy na co Rosja odpowie co wyploszy kapital z Polski i przyspieszy samozaglade. Na tych przykladach widac ze filozofia niczym nie kieruje. Potrzebna jest racjonalnosc. To znaczy stawianie konkretnych realnych celow i ich sumienna, systematyczna realizacja. Jest wiadome ze kazdy popycha swa specjalnosc jako najwazniejsza. To tylko kwestia czasu i znany blogowy lemolog-niestosowany sie tu pojawi i oswiadczy zeby do szkol wprowadzic lemologie nie-stosowana. Niestety dla filozofow najlepszym miejscem jest lagier przymusowej pracy fizycznej. Niech tam sobie filozofuja przy okazji wykonyania pozytecznej pracy.

niedziela, 13 grudnia 2015

rozwój samochodu

bardzo przepraszam, ale co to ten eter eksymetylowy OME? Albo: "Wodór produkowany jest z pary wodnej nową metodą elektrolizy wysokotemperturowej w 800 stopni i 20 atm." brzmi jak zaklęcie czarnoksiężnika. Jedyne co jest w tej informacji pewne to fakt, że - wg jak rozumiem informacji f-my Sunfire? - wodór w jakiejś postaci użyto do wytworzenia innego paliwa płynnego. Podobno ma byc tanie? Tylko co da się napędzać tymże eterem? Tzn. co może z nim dalej zrobić ew. nabywca? Kilka pozycji wyżej pojawia sie pewna definicja BATERII - chyba rzeczywistym zamysłem w opracowaniu tej (i wielu podobnych) technologii jest rozwiązanie problemu TRWAŁEGO zmagazynowania wytworzonych (w dowolny zresztą sposób, w tym również z tzw. źródeł odnawialnych ) nadwyżek energii. W tym sensie nie jest to oczywiście technologiczne nowatorstwo tylko korporacyjna wersja propozycji substytutu butelki lejdejskiej. Paradoksalnie - to ekonomia może ew. określić, czy ów eter ma szansę zostać BATERIĄ, czy tylko KONDENSATOREM. Z pary wodnej wytwarza się wodór (wydajność 90%) w temp 800 stopni. Twój rozumek nie wystarczył do zrozumienia, że jest to nowatorska metoda, do tej pory nie znana. Ten wodór można przechowywać i wytwarzać z niego prąd co jest lepsze niż niszczące krajobraz pompownie i daje się stosować lokalnie bez wielkich inwestycji. Wymagające przesyłu proądu przez 1000 kilometrów. Nawet w Niemczech jest tylko jedna bo ludzie protestują. Nowatorskość metod też stwarza ci problemy. Z wodoru i dwutlenku węgla wytwarza się CO jako podstawa do dalszej obróbki chemicznej i wytwarzania płynnych paliw OME i g mnie obchodzi, czyś to zrozumiał. Efektywność łączna procesu to 70% i koszt to 1,30€. Dzisiaj to za drogo. Pierwsze urządzenie tego typu już pracuje i Niemców podwójne g obchodzi, czy jakiemuś pajacowi na wschodzie to się podoba i czy to jego rozumek to objął. A celem moim nie było omawianie techniki tylko pokazanie, że jeśli się szuka rozwiązań to można znaleźć. Niczego nie znajdą ci, którzy widzą w tym "tylko nomenklaturowe znamiona naukowego czy cywilizacyjnego postępu". Wiecznie źle, wiecznie nic z tego nie będzie, wiecznie inni to durnie i wiecznie grajdoł wie lepiej. A to tylko grajdoł był i będzie. Na koniec: uprzejmie dziękuję za tak dokładne i jakże nienomenklaturowe wyjaśnienie szczegółów - choć nadal mam wątpliwości, np. skąd u naszych sąsiadów jest ta para "w temp 800 stopni"? Gejzery najbliżej są na Islandii. Chyba. Chyba też coś koło 1000km. Przykro mi - rzeczywiście nie ogarniam rozumkiem całej złożoności , bo np "wodór można przechowywać i wytwarzać z niego prąd" - naprawdę? Jest pani pewna, że wszystkich " Niemców podwójne g obchodzi", że każdy eter jest jedną z najniebezpieczniejszych substancji (tworzy wybuchowe nadtlenki w wyniku np. działania światła i/lub kontaktu z powietrzem) czy tylko tych z firmy Sunfire? Ale - przecież nie ogarniam, że ONI wynaleźli eter, który da sie odkroić nożem i trzymac w domu w lodówce. chwilówki ratalne na raty W powszechność samochodów na wodór mało wierzę, jako osoba używająca innych cieczy kriogenicznych, np. azotu. Ale to, co przeczytałem w Sunfire robi wrażenie na doktorze inżynierze. Ja w ogóle uważam, że w przyszłości czeka nas wszystkich druga Japonia, to znaczy samochody dla nielicznych wybranych, no i taksówkarzy, a dla całej reszty rowery, pociągi i piechota. chwilówki na raty chwilówki z miesięczną ratą W każdym razie bliski kontakt gwarantuje ulgę w stresie wywołanym przymusową kontemplacją rzeczywistości, czyli tzw. grajdołu. "Inna ciekawa możliwość: Jeśli paliwa będą za drogie, wystarczy w okresach taniego prądu wytwarzać wodów i przy zapotrzebowaniu używać ogniw wodorowych do produkcji prądu." W okresach taniego prądu (o ile już sprecyzujemy, kiedy prąd jest tani ) najbardziej opłaca sie pompować wodę w istniejących elektrowniach wodnych typu szczytowo-pompowego gdyż aktualnie to one są największym akumulatorem energii potencjalnej, jaki ludzkości udało się skonstruować i jednoczesnie w pełni panować nad tą technologią (przy zachowaniu racjonalnych parametrów ekonomicznych całości). EKOLOGICZNĄ jak najbardziej, choć i tu czepialscy znajdą skazy. Wydaje mi się, że racjonalny krytycyzm niestety nie jest normą, czego nie można powiedzieć o bezkrytycznym wchłanianiu komunikatów/informacji, które często zawierają tylko nomenklaturowe znamiona naukowego czy cywilizacyjnego postępu.

poniedziałek, 27 kwietnia 2015

wpłata

Właśnie zeżarło mi pieniądze. Na mLinii usłyszałem, że "pieniądze mogą się mimo wszystko zaksięgować w ciągu maks. 3 godzin, a jeśli nie to trzeba składać reklamację". Jeśli ktoś mi jutro doradzi telefonicznie, że mam spisywać jakieś numery automatów to sprawę od ręki skieruję do KNF-u. Nie ja jestem od naprawiania czyjegoś burdelu, a ślęczenie przy słuchawce w nadziei, że trafi się kompetentny konsultant to kpina, a nie obsługa. Jak można po takiej akcji pisać "jestem bardzo zadowolony z szybkiej reakcji" - nie rozumiem. Zajmując komuś pieniądze jest zas...nym obowiązkiem rozwiązać problem od ręki. Ja miałem podobną sytuację ponad miesiąc temu, wpłacałem 1000zł, wpłatomat pociągnął z pliku tylko jeden banknot 100zł (następnie go oddał - ponieważ zadeklarowana kwota była 1000zł ) po czym resztę, natomiast zaksięgował tylko 100zł (dziwna sytuacja ponieważ wpłatomat wypluł te 100zł). Wydruk z potwierdzeniem że wpłaciłem tylko 100zł. Niezwłocznie złożyłem reklamację na mlinii, następnego dnia moje konto zostało zasilone brakującą kwotą zastrzegł że procedura reklamacyjna nie dobiegła końca i zastrzega sobie do obciążenia reklamowanej kwoty w przypadku odrzucenia reklamacji. Dzisiaj właśnie to nastąpiło obciążyli mnie tą kwotą twierdząc że we wpłatomacie nie było żadnej nadwyżki pieniędzy a system nie naliczył takiej kwoty, nie wiem co mam dalej robić. Mam świadka który widział jak wpłacałem pieniądze ale czy to coś da? Mi wpłatomat na Słonimskiego w Warszawie wciągnął 800 PLN. Gdy dzwonię do mbanku lub e-mailuję z pytaniem o aktualny stan sprawy, mówią, że robią wszystko co mogą, czyli czekają na odzew od właściciela wpłatomatu. Na razie minęło 5 dni. Na początku powiedzieli, że potrwa to 7 dni, ale dziś usłyszałam, że 30. Ciekawe czy z odsetkami oddadzą! Mi wpłatomat na Słonimskiego w Warszawie wciągnął 800 PLN. Gdy dzwonię do mbanku lub e-mailuję z pytaniem o aktualny stan sprawy, mówią, że robią wszystko co mogą, czyli czekają na odzew od właściciela wpłatomatu. Na razie minęło 5 dni. Na początku powiedzieli, że potrwa to 7 dni, ale dziś usłyszałam, że 30. Ciekawe czy z odsetkami oddadzą!

A jest to druga akcja, która kompromituje mBank w moich oczach. Kilka lat temu niezwykle ważny przelew wychodzący na ponad 1500 zł "zawisł" mi w próżni. Pieniądze z konta zjadło, ale transakcja pojawiła się na liście przelewów oczekujących. Kasa nie poszła do adresata. Co ciekawe w centrali nie potrafili tego odblokować, i cały cyrk trwał ponad 3 tygodnie. Jak już się im udało to przelew odbili z powrotem na moje konto. Ja dostałem po tyłku z odsetkami za usługę opłaconą z blisko miesięcznym opóźnieniem.

wpłatomat

Stało się. Mimo sprzeciwu żony wpłaciłem pieniądze we wpłatomacie mBanku. I zeżarł 6 tys ! . Oczywiście zrobiłem reklamację, ale mBank mówi, że potrwa to około 10 dni !  Sytuacja dla mnie krytyczna, ponieważ muszę wywiązać się ze swoich zobowiązań. Kilkakrotne prośby o pilne rozpatrzenie sprawy bez echa, konsultanci MLini wpisują moje uwagi, które dział reklamacji systemowo olewa. Boję się o moją kasę. Po fakcie pogooglałem w internecie i okazało się, że awarie wpłatomatów to w mBanku standard, a nie reguła. Uważam za skandaliczne, że pozwalają na działanie tak wadliwych urządzeń, i udają idiotów, gdy człowiekowi się to przytrafiło. Kolejka reklamacji musi być OGROMNA skoro każą czekać wiele dni na rozpatrzenie reklamacji. Co więcej od kierownika zmiany (Cichońska) usłyszałem wczoraj, że mogą nawet 90 dni to rozpatrywać.Mbank to oszusci!! Miesiac temu wplacilam 1000 zl i doszlo do awarii automatu. Zglosilam reklamacje, a nastepnie poczytalam troche na roznych forach na temat mbanku i sie przerazilam ze nie odzyskam pieniedzy. Na szczescie po kilku dniach pieniadze zostaly mi zwrocone na konto. Jednakze dzisiaj otrzymalam wiadomosc, ze nie wplacilam 1000 zl, tylko 800zl i sciagneli mi 200 zl z konta i teraz czeka mnie dalsze uzeranie i walka o moje pieniadze. Jestem oburzona takim ich postepowaniem i kradzieza pieniedzy, tym bardziej ,ze nie jestem pierwsza ani ostatnia, ktorej mbank nie zwrocil pelnej kwoty wplaty.
Konto w mBanku mam z 10 lat, ale to już chyba koniec współpracy. Jak widać usługi darmowe, mają też odpowiednią jakość. właśnie wcięło mi we wtorek o godzinie ~ 13.15: 9900zł w wpłatomat/bankomat ING w Krakowie. Zgłosiłem reklamację i zacząłem przeglądać fora internetowe. Zaczynam powoli wpadać w panikę, zwłaszcza że jest czwartek 23.15. Jak opowiadam to znajomym, to wszyscy jak jeden dziwią się, że wpłacałem takie pieniądze "do ściany". Tylko, że wpłacam od dawna i nigdy nie miałem problemu. Dzwonię i mailuję do nich, ale grzecznie i uprzejmie odpowiadają, że termin na rozpatrzenie reklamacji to 7 dni kalendarzowych. Pytam tylko dlaczego tak długo? A najgorsze jest to, że zaczynam mieć czarne myśli dotyczące moich zaginionych pieniędzy.  ponieważ znacząco się różni od opisanych na początku tematu. W trakcie wpłaty (24 czerwca 2013 godzina 22) wystąpił błąd urządzenia i moje pieniądze zostały zatrzymane. Wpierw zadzwoniłem na infolinię Euronetu, gdzie po kilku minutowej rozmowie zostałem skierowany na mLinię. Nie czekałem już przy wpłatomacie i pojechałem do domu, gdzie okazało się, że takiego wpłatomatu nie ma u nich w bazie i muszę pojechać znów na miejsce, aby spisać numer z tabliczki znamionowej. Kolejnego dnia spisałem numer i udało mi się zakończyć reklamację dopiero z 3 konsultantem, który dość szybko załatwił całą sprawię w przeciwieństwie do swoich poprzedników (poprzednie dwie kobiety rozłączyły się w trakcie reklamacji i miały dość spore problemy przy wypełnianiu nietypowej reklamacji, ponieważ nie mieli wpisanego do systemu takiego wpłatomatu oraz dodatkowo nie znałem dokładnej kwoty, którą wpłaciłem). Po całej sytuacji byłem bardzo negatywnie nastawiony do mBanku, myślałem nad zmianą na ING. Z rana 26 czerwca byłem bardzo pozytywnie lista darmowych chwilówek  zaskoczony jak sprawdziłem skrzynkę i dostałem maila z przeprosinami i informacją o tymczasowym zasileniu konta podaną przeze mnie kwotą w trakcie reklamacji. Sprawa nie jest jeszcze zamknięta, ponieważ muszą sprawdzić ile dokładnie wpłaciłem i ew. różnice zostaną uregulowane. Czy ktoś miał do czynienia z informacją na bankomacie: "błąd modułu"? Wpłacałem najpierw 3000 tyś po 100zł, potem znowu 3000zł po 100zł (w tej wpłacie wypluł mi 1x100zł ponieważ jak napisał nie rozponano banknotu), a potem (pisało, że mogę włożyć jeszcze 41 banknotów) włożyłem 40x100zł, czyli 4000zł i wyświetlił się właśnie błąd modułu. Proszę o pomoc co to znaczy.